Najnowsze artykuły

Skalne Grzyby

Delikatnym szlakiem pośród lasu idzie się około 30 minut, na drogowskazie pisze że to ¾ godziny. Więc idziemy, psiak już nie jedno widział, a las nie robi na nim wrażenia.
Las zgęstniał, i wtedy zobaczyliśmy te dziwne skały – wyglądały dokładnie jak grzyby. Ten teren nie jest taki jak poprzednio zwiedzane rezerwaty, tam wszystko było skupione w jednym miejscu- tu trzeba było szukać grzybów w lesie – ale takie grzyby szuka się o wiele przyjemniej i łatwiej niż te standardowe.

Więcej: Skalne Grzyby

   

Góry Sowie

Góry Sowie zaczęliśmy zdobywać od strony Bielawy, na początku łatwy szlak około 30-40 minutowy do Trzech buków w tym miejscu spotykają się dwa szlaki żółty i niebieski, my decydujemy się na kontynuowanie drogi niebieskiej. Szlak był łatwy, leśną drogą. W taką pogodę to bardzo ważne bo w lesie było o wiele chłodniej niż w mieście. Pies od początku był zadowolony i ciekawie poznawał nowe miejsce. Szło się przyjemnie, a dla Tendera największą atrakcją były strumyki w których mógł się napić i zamoczyć łapki, bardzo ułatwiło nam to całą wyprawę bo nie musieliśmy nosić takiej dużej ilości wody.

Więcej: Góry Sowie

   

Kudowa Zdrój

Przed podbojem Kudowy zdrój szukałam informacji czy do parku zdrojowego mogę wejść z psem, niestety na żadnej ze stron które odwiedziłam nie znalazłam choćby cienia takich informacji. Nie znalazłam też żadnego numeru telefonu do odpowiedzialnych za to instytucji zadzwoniłam więc do hotelu w Kudowie - pani nie dała mi jednoznacznej odpowiedzi ale podała numer do urzędu miasta do odpowiedniego wydziału. Urzędniczka powiedziała, że na teren parku raczej nie wejdę z psem, a do pijalni wody to już na pewno. Zasugerowała jednak, że mogę spróbować wejść do parku.

Więcej: Kudowa Zdrój

   

Szczeliniec wielki

Szczeliniec wielki – czyli najwyższy szczyt Gór stołowych 919m. Zaczęliśmy go zdobywać od strony Karłowa - podobno najdogodniejszego wejścia na szczyt. Po przejściu między straganami z bibelotami, oscypkami i goframi zaczęło się prawdziwe wdrapywanie na wierzchołek.

Droga prowadziła po 665 stopniach, pies dzielnie wchodził pod górę ciągnąc mnie za sobą. Po około 30- 40 minutach marszu dotarliśmy na górę. Na miejscu działa restauracja, a stoliki ustawiono na jednym z tarasów widokowych. Tam też była kasa, pani sprzedająca bilety powiedziała że mamy szczęście bo akurat nie ma żadnej wycieczki na trasie spodobał jej się nasz pupil, którego raczej trudno ukryć ze względu na gabaryty.

Więcej: Szczeliniec wielki

   

Pies na granicy

Karma dla psów, spacery, tresura, zabawa i ćwiczenia – z tymi zagadnieniami mierzą się celnicy. Nie wszyscy - ci, którzy mają szczęście pracować z psami.
Pracuje sześć-siedem lat. Po tym czasie przechodzi na emeryturę. Pracodawca zapewnia mu opiekuna, dach nad głową i jedzenie. Opiekun to urzędnik celny, dach nad głową – specjalny wybieg, a jedzenie – odpowiednia karma dla psów. Sam pracownik natomiast jest psem tropiącym przemyt na granicy.

Więcej: Pies na granicy

   

Dodaj artykuł

Newsletter

Po prostu wpisz swój adres e-mail, na który wysyłane będą powiadomienia o aktualnościach, imprezach itd.
Ogólny newsletter
Wyprawy, imprezy itd.
Promocje i reklama

Reklama